Bo kiedy suknię masz do samych kostek i kiedy szminkę masz do pierwszej krwi w oddechu ledwo uchylonych drzwi jestem jak zając co wybiegł na szosę pod kołysane halogenem sny
Ty wtedy w sukni aż do samych kostek ślepia guzików rozpinasz jak szpaki jeden po drugim. Jak przerwy i znaki na naprężonej linii telegrafu
Bardzo Ci ładnie w tym nagłym milczeniu
I w takiej sukni zrzuconej do kostek jesteś pozornie naga i bezradna ale ja widzę jak włosy się plączą wiem że zobaczę kiełkujące słowa ognistą szminką pisane na lustrze
Dlatego mrużę te drzwi półprzymknięte i smugę światła chowam do kieszeni |