Index Autor    Wiersze Kasia Kobylińska

jeszcze jedno spojrzenie na niepodzielność
gonisz mnie w głos
ganisz za być może a nie jest
zaczynam kolekcjonować
to co pomiędzy wierszami
żeby móc oprzeć głowę
na wygiętym w łuk nadgarstku

czasem jak z poduszki
wyrywa się wątłe piórko
obserwuję jego lot
i gdy trzeba tłumaczyć się z dobra
podnoszę zdziwione oczy

wieczorami kładziemy się na sobie
albo na wadze
przybieramy
różne pozycje
żałuję że grzeszyłam myślą
tak często jak ty
grzeszyłeś
z którą nie jestem
by potem patrzeć przez okno
na złudzenie wolności
dziś posiekane porywczymi cętkami
białych krwinek
Grześ ma ich za dużo
przelew na konto Grzesia
z naszego konta
to jedyne co nas łączy
poza seksem pomiędzy poduszkami
wypchanymi nierównomiernie
21-08-2005  ::    skomentuj (0)
kolacja we troje
zasady umierania są umowne

ja umieram
ty mówisz że ładnie wyglądam
i że wszystko będzie dobrze

kiedy leżę w białej koszuli
śmierć wyczesuje mi włosy
rozrzucając je na dywanie
bierzesz odkurzacz i mówisz
że mam srebrzystą głowę
i że wszyscy mi tego zazdroszczą

wieczorami przynosisz wino
żebym mogła się śmiać
a czasem także zgrabne sukienki
i pantofle na obcasach
których stukot zagłusza
skrzypienie w kolanach

nocą wtulamy się w siebie
staram się naśladować twoje bicie serca
i oddech

rano budzę się z odciśniętym na policzku
fragmentem poduszki
- pamiętaj zadzwoń załatw odbierz
nie zapomnij - prosisz
podając mi torebkę

mam w niej dowód osobisty
z wpisaną datą urodzenia
na wypadek
gdyby śmierć chciała mnie wylegitymować
gdy biegnę do autobusu
żeby zdążyć na pierwszą zmianę
21-08-2005  ::    skomentuj (0)
matka siostra i inni
pora umierać
powiedziała matka
i przechyliła głowę na bok
ale nie umarła

po prostu szybko odwróciła się
od tej myśli

siostra pożerała arbuza siorbiąc
i parskając pestkami

na podwórku pieprzone gnojki wrzeszczały
nad wnętrznościami
porzuconej przy śmietniku lodówki

kilka wróbli tłukło dziobami w parapet
na którym rozkruszyłam zjełczałe ciastko
a z parkingu dolatywał smród asfaltu
(moje auto dojrzewało tam
w słonecznej polewie)

zawsze gdzieś zakorzenia się tęsknota
przylepia się i depcze półkole
opisane promieniem łańcucha

trzeba mieć własne miejsce na ziemi
pomyślałam schodząc po oplutych schodach
21-08-2005  ::    skomentuj (0)
^ do góry   
Strona istnieje od czerwca 2002 r. © Copyright Zespół 2002-2006.
Teksty są własnością autorów. Kopiowanie wyłącznie za zgodą autorów.
Nieruchomości Konstancin juliusz słowacki adam mickiewicz south beach Depresja Wypas Owiec w Bieszczadach Psycholog