|
| do przyjaciółki | |
pisywałyśmy do siebie myśli i nosiłyśmy jak zalęknione ptaszki w dłoniach do dłoni. może to i rozpusta zanosić liście do rąk własnych i udawać, że to konfitury i mieszanki szczęścia.
dziś znowu widziałam miłość na murach i na ławkach. kwiaty powoli więdną. zima idzie. |
|
|
| zalecam małomówność | |
kiedyś dorosnę i nie będę musiała zakładać szpilek, żeby dojrzeć
dlaczego masz czerwone oczy. zresztą to pewnie przez
winogrona. zawsze mnie pociągały. proste historie. |
|
|
| daleko do ludzi (wieszanie firanek) | |
Ciotka właśnie tak umarła - na wieszanie firanek. żabki skakały jej od ucha do ucha tam w dole.
przypominały wujka kiedy złowił największą rybę w swoim życiu. ciotka była młoda.
potem za wcześnie dorosła(m) za późno.
wygląda(m) krytycznie stojąc na tym przeklętym parapecie. ósme piętro. blisko boga lub żabek. |
|
|
| minimum egzystencjalne (ujęcie ekonomiczne) | |
mam za krótkie ramiona na obejmowanie zwierzeń. zwykłe 110 centymetrów nie wystarcza,by objąć się stąd do góry i stąd do dna.
ledwie wystarcza na wiązanie końców. |
|
|
| burżujka w chorwacji | |
zamienię sombrero na kilogram piasku z chorwackiej piaskownicy. rodziców powinien przekonać złocisty kolor i zapach zagranicy.
samogon? podobno nie ma takiej wódki, której Polak nie byłby w stanie przełknąć - mamo jestem w ciąży.
ciężko było. dzieci widocznie bardziej uderzają do głowy niż obcy bimber - chociaż dziecko też prawie chorwackie.
będzie miało czarne loczki i wyciągnięte rączki.
szklany dom sobie postawimy i kupimy choinkę. |
|
|
|
|
|