tu jest inaczej. strącam owada w żółte kropki a potem mam wyrzuty. w końcu to mogła być biedronka albo każdy inny członek natury ożywionej. wtedy przypominam sobie jak wyglądasz siedząc przy biurku w landrynkowych pasach na twarzy.
przez żaluzje słońce nie ma mocy a rzęsy podwijają się coraz częściej w przeciwnym kierunku i tylko dym z paleniska nie zostawia na tobie śladu. piszesz albo czytasz jak było kiedyś. pelargonie na parapetach upstrzone okna. plastikowy murzynek na sześciu poduszkach i zapach pastowanej podłogi. wiosna schowana gdzieś w trawie widziana oczami zachwianego rowerzysty. dalej ślady podków na drodze. rąbane drzewo. kominy i sąsiadka wiecznie siedząca w oknie. społeczność
wszystko inne nie robi na tobie wrażenia. ani odrapane tynki z kolorowym kocham cię ani figurka Maryi. ta sama na każdym podwórku żar z asfaltowych ulic. krakowskich przedmieść. kroków stawianych przypadkowo bo ty byś chciał inaczej
musi być gdzieś jeszcze dla nas miejsce skoro nie tu. skoro znowu nie tu |