Index Autor    Wiersze Rafał Fagas

Homo Fuge
Bo kiedy suknię masz do samych kostek
i kiedy szminkę masz do pierwszej krwi
w oddechu ledwo uchylonych drzwi
jestem jak zając co wybiegł na szosę
pod kołysane halogenem sny

Ty wtedy w sukni aż do samych kostek
ślepia guzików rozpinasz jak szpaki
jeden po drugim. Jak przerwy i znaki
na naprężonej linii telegrafu

Bardzo Ci ładnie w tym nagłym milczeniu

I w takiej sukni zrzuconej do kostek
jesteś pozornie naga i bezradna
ale ja widzę jak włosy się plączą
wiem że zobaczę kiełkujące słowa
ognistą szminką pisane na lustrze

Dlatego mrużę te drzwi półprzymknięte
i smugę światła chowam do kieszeni
16-08-2005  ::    skomentuj (0)
Pamięć o Szeherezadzie
Gdy noc upalna świtowi się żali
że potraciła gwiazd całe gromady
Gdy kochankowie wyzuci z posady
żaglem starganym nieść dają się fali
snem długowłosym sypia stary kalif
skręconym w czarny lok Szeherezady

Pejzaż za oknem staje się stopklatką
złocony księżyc nie umie na pamięć
tekstu swej roli a gęsty atrament
płynie powoli linijek pułapką
niepełnym mostem i trzeszczącą kładką
tnąc purpurowy bezgwiezdny firmament

Śniąc że jej oddech był lżejszy niż pióro
kiedy szybował w nocy chłodny szafir
żarem pustyni prowadzić potrafił
i krew błyszczącą tchnąć w żyły marmurom
że kiedy ścieżka nie wiedzie jej skórą
ślad zbyt zatarty, zbyt wątły by trafić

Gdy świt zamglony jutrzence się żali
na piasek w oczach, na blask trupioblady
porą gdy cichną pieśni i ballady
w łożu szerokim sypia stary kalif
w dłoni zmarszczonej ściskając koralik -
tysięczną pierwszą baśń Szeherezady
16-08-2005  ::    skomentuj (0)
Casablanca
ja zawsze byłem częścią tego białego pianina
choć zawsze zawsze marzyłem o czarnych fortepianach
skazano mnie na małe wiecznie skrzypiące kółka
i ten niski taboret mojego upokorzenia

nie zagram tego raz jeszcze. ona przeciągnęła
zbyt wiele strun w mym pianinie nazbyt rozstrojone
są teraz moje myśli. nie teraz nie zagram.

ja nie dał bym jej tak odejść - banalnie się wtopić
w mgłę dusznego poranka (on wtedy był w płaszczu
uwierzycie? był w płaszczu - mizdrząc się do oczu
milionów załzawionych wielbicielek romansu)

nie zagram tego raz jeszcze. kiss is just a kiss
co za wierutna bzdura w tym tekście brakuje czerni
brakuje krwi, spermy, życia - tylko różowy lukier
na jednym z dziesięciu tortów które tu podaje
podobny do mnie czarnuch tak jak ja jeżdżący
na czterech małych kółkach
skrzypiących bezradnie
16-08-2005  ::    skomentuj (0)
Kaliban
Niebo noszę na sobie jak jutowy worek
tu, pod pękniętą ścianą z wyschłym dawno pająkiem
i liczę mokre gałęzie nieogolonych dębów
mam w kieszeni dwa sznurki i od wina korek

Tam drzwi otwarte przeciągiem to tak jakby lokaj
pochylony, tam tylko skowronki i suknie
flakon bywa rozbity we właściwej chwili
tło zawsze odpowiednie i miłe dla oka

Ja zawsze siedzę krzywo gdy myślę o Tobie
jak nazbyt duży worek oszukanych kości
tu pod pękniętą ścianą z wyschłym dawno pająkiem
strugam Ci łódkę z drzewa co pewnie zatonie
16-08-2005  ::    skomentuj (0)
Depesze
"Na bliskim wschodzie mego łóżka
eksplodowała pułapka-poduszka
i skutkiem tego złamania reguł
sypiam od wczoraj na zachodnim brzegu."

To pewnie zła wiadomość
ale na tle błękitnym nadal kręci się Ziemia
a mimo groźnych znaczeń wyrazy suną przez ekran
ze spokojem hiszpańskiej procesji
prowadzonej przez duże T.

"Z naszych poufnych danych wynika
że wczoraj blisko zamrażalnika
pewne wypadki poszły w kierunku
ochłodzenia wzajemnych stosunków."

To nic bo przecież wskaźniki giełdowe
łagodnie obmywają zapiaszczone stopy
i żadna z walut nie daje się zepchnąć z kursu.
Inwestorzy zachowują spokój

"Jak donosi korespondent, po kolacji
nie zamknięto drugiej rundy negocjacji
ustalenia kto się zajmie naczyniami
poczyniono już za zamkniętymi drzwiami"

Ale co kwadrans nieodmiennie rozbrzmiewają fanfary
grają werble i trąby obwieszczają porządek.
W lewym dolnym ekranu dobrze chodzi zegar
z prędkością czterech węzłów i błyszczących spinek
od uczesanych krawatów od białych mankietów
w dokładnie określonych stałych punktach kadru.

Z zapałem zegarmistrza śledzimy mechanizm
litując się nad tymi którzy przed północą
muszą karmić tęczówki chaosem ogniska
bez pewności i jutra o tej samej porze.
16-08-2005  ::    skomentuj (0)
Kiedy umysł jest śpiący
Kiedy umysł jest śpiący - budzą się tęsknoty
rozkwitają jak zmięte w bezsilności kartki
którymi senny pisarz nie trafił do kosza
i nagle stoją przy nas w hawajskiej koszulce
czy kapitańskiej czapce.

Małe jak odcisk palca albo tak rozległe,
że można z nimi chodzić tylko główną ulicą.
Kiedy umysł przymyka pokrywkę rozsądku -
wypełzają z nogawek, roją się w rękawach
gotowe do wyjazdu, spieszące na pociąg.

Kiedy umysł jest śpiący - budzą się tęsknoty
niezatapialne w kawie, których ani zmilczeć
ani nawet rozchodzić, którym można tylko
na samym środku czoła poprzyklejać znaczki
o egzotycznych barwach, obcych nominałach
albo zamknąć w walizkach
i usiąść na wieku
15-08-2005  ::    skomentuj (0)
^ do góry   
Strona istnieje od czerwca 2002 r. © Copyright Zespół 2002-2006.
Teksty są własnością autorów. Kopiowanie wyłącznie za zgodą autorów.
Nieruchomości Konstancin juliusz słowacki adam mickiewicz south beach Depresja Wypas Owiec w Bieszczadach Psycholog