Zaczyna się tak:
nad wodą wielką i cichą w erze wielkiego zwątpienia nie mam ni słowa dla ciebie nie mam nawet milczenia
Skąd wzięła się tu woda? Woda nie musi się brać skądkolwiek, płynie sobie szerokim strumieniem. Skądinąd, jej obecność zaobserwowano w wielu tekstach literackich, czasami były to śladowe ilości wód podskórnych, innym razem całe gejzery erupcji. Jedno nie ulega wątpliwości - woda jest konieczna do życia. Proszę więc, nie dziwić się jej obecności w niniejszym tekście.
A milczenie? A właściwie milczenie kwalifikowane, milczenie zawansowane tak dalece, że go nie ma? Gdybym znał odpowiedź, mógłbym z powodzeniem zachować milczenie. Następny pewnik - wszystko co nie jest milczeniem, jest próbą jego zagłuszenia. Zatrzymajmy się więc, choć na chwilę. Uczcijmy minutą ciszy (znowu milczeniem) jej pamięć. Pamiętajmy ją - czystą, nieskazitelnie białą, niewinną.
Pokryłem ją nie bez przyjemności nie opierała się na tyle bym nie wypełnił jej po krańce niewyraźnym pismem teraz się nie rusza brzemienna i martwa
Oto defloracja najczystszej formy sztuki, dzieła skończonego zanim artysta podjął trud jego stworzenia. Czystej kartki papieru - milczenia.
Możemy powoli kończyć. Wszystko i tak zostało już napisane. Pewnym novum, mogło by być stworzenie wiersza opartego całkowicie na milczeniu, problem polega jednak na tym, iż nikt nie będzie chciał wysłuchać go do końca.
Kończąc, dodam jeszcze, że jestem nie obcy swoim wierszom. Wiem to bez znaczenia ważna jest bułka w dziecięcych dłoniach i świt co się sączy w żyłach czerwienią
Tak, trzeba już iść spać. Jutro kiedy staną u mojego łóżka, (wiem to z całą pewnością) zastaną zmiętą pościel, a w niej zgrzebane po same uszy milczenie. Oczywiście, nie powie im gdzie jestem. Będą powtarzać w milczeniu: zaginął w niewyśnionych okolicznościach. |