Index Autor    Wiersze Anna Lubasińska

Przedarci
wiosną budzą mnie chłopcy
grą w kapsle na ulicy

pasowanie na małego rycerza z pompą
zdartym kolanem srebrem i czerwienią
historia która się powtarza uspokaja rytm
metaliczne dźwięki śmiechy i zabawa w wojnę

a pasowania na małe księżniczki nie było

z pudrowym ciężarem niezauważalnie
przyrastały nam do skóry bajki
o miłości jak również wpisy w złote myśli
krynoliny peniuary i wstążeczki
każda chciała mieć wózek a w środku dziecko

nie wiadomo czemu

rycerzy oddzielano wnet po urodzeniu
jak światło od ciemności jak oko od łez

oni
pozbawieni żebra i szelestu spódnic
usadzeni na rodowych koniach z kijaszka od szczotki
z papierowymi kapeluszami obowiązkowo na bakier
zagalopowali się w dzieciństwo i nie umieją już wrócić
[memu bratu siłą wydarto lalkę z małej dłoni]

my
za to w tych sukniach balowych tańcząc
upłynęłyśmy gdzieś poza granice
w których wszystko jest możliwe
wpatrzone w obłe portrety rumianych królewiczów
nie mieścimy się we framugi wejść wyjść w drzwi balkonów
i na zawsze jesteśmy zamknięte
w rozdarciu
16-05-2006  ::    skomentuj (0)
zmierzch
gonię te dni gonię
i ich za nic dogonić nie mogę

rozpierzchają się na wszystkie strony
jak gromady kurcząt
wystraszone

w śnie

trochę jeszcze zapachnie
mięta koper dzikie róże

w dzieciństwie zmierzch trwał dłużej

nie obgryzało się czasu nerwowo
i było się
tak spacerkiem
z dłonią stuloną w ciepłej dłoni losu

[noc mijała miękko
koguty piały o świcie]
16-05-2006  ::    skomentuj (0)
***
miasto świateł stało przed nami otworem
po horyzont rozścielił się baśniowy widok
nęciły feromony
kusił testosteron

granica była płytka i mało widoczna

dobrze że wzięłyśmy parę
zapasowych oczu

można było rozświetlić
mroczne kręte ścieżki
naszych [ludzkich?] pokus

wciąż szczęśliwie zmierzamy do celu

cel jest tajemnicą
16-05-2006  ::    skomentuj (0)
Ballada o zamku który nie istnieje
pewnego dnia zdradziłam się : jestem syreną
będziemy mieć syrenie dzieci i zamek na dnie oceanu

a wtedy ty zamknąłeś serce na mój śpiew
a wtedy ja poznałam że byłeś tylko złudzeniem odpowiedzi

więc jest właściwie tak
że wciąż o tym nie wiesz
i że nic złego się nie stało

głębiny morskie nieskalane
i dźwięk mego głosu niezmącony
[historia pisana na wodzie przecież się nie liczy]

znów czekam na samotne łodzie ćwicząc gamy
i jest jakby tego nie było tylko
nowa piosenka napełnia się żalem
kropla po kropli kap kap

w zamku-widmie straszą duchy
zapatrzeń dotykań zawierzeń

nie nie to nie twoja wina i dam sobie radę
podobno syreny są do życia
[w słonej wodzie] przystosowane

na ich grobach wyrastają
podwodne krzaki tarniny
16-05-2006  ::    skomentuj (0)
***
wąziutkim brzegiem
natury
afrykańska kobieta idzie

na jej pięknej głowie cały świat
i przyszłość
w każdej kropli wody w każdej garstce mąki
w oczach
duma i strach

właśnie w tym miejscu
granica
dosięga do swego kresu
zakręca i dalej po prostej wybiega
na zewnątrz

występuje z brzegów świat

sunie jak wąż
po policzku
w okolicy ust wysuwa słony jadowity język

słońce nad Ghaną zachodzi

wyłącz nie mogę na to patrzeć-mówisz

próbujesz zasnąć ale zamykając oczy
widzisz
jeszcze wyraźniej jej twarz

nad Warszawą płoną wciąż miliony
sztucznych słońc

zaślepiają
16-05-2006  ::    skomentuj (0)
^ do góry   
Strona istnieje od czerwca 2002 r. © Copyright Zespół 2002-2006.
Teksty są własnością autorów. Kopiowanie wyłącznie za zgodą autorów.
Nieruchomości Konstancin juliusz słowacki adam mickiewicz south beach Depresja Wypas Owiec w Bieszczadach Psycholog