|
|
|
Ur. 3 listopada 1972.
O sobie:
Chorzów zawsze był ze mną. To, że zamieszkuję obecnie jedno z jego
ościennych, nie zmienia faktu, że przedstawiając się,
jako miejsce zamieszkania nadal podaję... Chorzów.
Właściwie, spora część mojego życia, przepływa wraz z dwukierunkową ulicą
Dąbrowskiego.
Szkoła podstawowa, szkoła średnia, praca. W tym mieście mam rodziców. I
przyjaciół.
Tu zatrzymuję się. Tu wracam.
Przepływanie, kończy się czasami wyrzuceniem z falą: Sosnowiec - Filologia.
Katowice - Zarządzanie w Administracji.
Pierwszy przystanek dał marzenia i poczucie, że świat się kręci. Literatura.
Pasja. Ciepło.
Drugi: stabilną pracę i przekonanie, że tylko pion, pozwala na zachowanie
równowagi. Tu: zimny biegun.
Piszę. Kreślę. Przekreślam. Autoironia nieukryta daje mi dystans.
Wiem, że niewiele z tego wynika. Wiem też, że nie przestanę.
Zapełniam kartki. Jeśli w szalupie to zawsze z brulionem i czarnym
żelopisem.
S.O.S. do muszli schowam. Zaszumi.
Przegaduję równoważnikami zdań. Lubię kropki (również w formie wielokropków)
i niedopowiedzenie: hm...
Rosyjska literatura. Najbardziej. Poeta: Brodski.
To ja. Kajub(owa) się kłania.

Kajub.owa@autograf.pl
admin
7820
| bez słów | |
może coś krzyczą. może przekleństwem wiążą mi nogi i ręce. nie słyszę tego i nie usłyszę. głucha niemowa. nic więcej.
wioskę najczęściej omijam ścieżką skrytą w zaroślach. palcami drapię cichutko w drewniane plecy chałup. jednak czasami ruchome obrazy dwoją się, troją w głowie. wtedy środkiem przez wioskę. tańczę w sukienkce w stokrotki a wszyscy palcami raz w czoło, raz w szyby od brudu ciężkie.
śmieję się z nich bezgłośnie. nie ludzie to a manekiny, nie drewno chałupy a szkło. sklepowe wielkie witryny. stokrotki palcami zwijam. uciekam w pokrzywy i oset.
raz kowal za mną pobiegł. nad brzegiem rzeki stanął. ustami poruszał dość długo, brwi czarne unosił wysoko. dłonią skinął do wewnątrz, z kieszeni wyciągnął podkowę. przyszłam do niego przez rzekę. sukienka i uda zmokły. on tylko splunął przez ramię i ruchem jednym zdjął wodę.
przewrócił mnie a pod trawą chłodno i ciemno było. zabolal oddech gdy ciało wiło się. wiło. wbiło. krew była ciepła. łzy słone. trawa cuchnęła potem. kowal zdjął ze mnie brzuch mokry a ja ściskałam podkowę.
kucałam w rzece do zmierzchu. prąd zerwał łebki stokrotkom.
czerwiec 2005r. |
|
|
|
|